Lip 05

Zabawka, o której mówi cały świat

W historii modnych zabawek zręcznościowych było kilka wybitnie udanych projektów oraz modele, których producenci nie przewidzieli ich nietypowego zastosowania. Moda na kręcące się w dłoni skrzydełka na łożyskach zwane fidget spinnerami ma według źródeł amerykańskich mediów ponad 20 lat. Właściwie to istnienie tej zabawki ma za sobą prawie ćwierć wieku, a dopiero w 2017 roku stała się hitem, który zakazano w wielu szkołach.

Sens kręcenia i krytyka mediów

fidget spinner kameleon

źródło: https://pixabay.com/

Autyzm i ADHD to przypadłości, które przypisuje się wielu dzieciom, które mają problemy z nauką, koncentracją, kontaktami z rówieśnikami czy nawet złemu zachowaniu na lekcji. Dobrze wiemy, że to problem szerszy i charakteryzujący małą grupę ludzi. Znany piłkarz Lionel Messi ma autyzm, a jednak osiągnął w piłce nożnej wyżyny. Ma to związek z pewną cechą ludzi o zaburzonym rozwoju funkcjonowania ośrodkowego układu nerwowego, które jest ich częściową zaletą. Chodzi o umiejętność zaadaptowania sobie pewnych wzorców ruchu lub zdolności, które będą przez nich wykonywane z maszynową dokładnością. Messi nauczył się władać piłką i wykonywać zwody oraz strzały powtarzalne niczym z taśmociągu produkcyjnego jakiejś fabryki. Przechodząc do sedna sprawy, fidget spinner został stworzony dla takich właśnie osób w celu uspokojenia i nauki koncentracji. Projekt przez długi czas był wykorzystywany w terapii, aż tu nagle trafia na rynek, jako zabawka zręcznościowa. Negatywne opinie na jego temat biorą się z kilku powodów. Po pierwsze dzieci często nie uważają na lekcji, zajmując się zabawą z nowym gadżetem. Poza tym niektóre modyfikacje techniczne spinnerów są niebezpieczne dla zdrowia i życia, ponieważ wykorzystują ostre elementy, a nawet białe ostrze. Z zabawki zmieniły się w narzędzie, które może pokaleczyć.

Gadżety-zabawki z czasów PRL-u

Spinnery to zabawki zręcznościowe, ponieważ wymagają wyczucia równowagi ciężaru, który może znajdować się w różnych częściach dłoni. Sztuczki z ich wykorzystaniem możecie zobaczyć w filmie, który zamieściłem niżej. Dzieci z czasów PRL-u były nie mniej sprawne niż ich obecni rówieśnicy. Rzekłbym, że były nawet lepsze w wykorzystaniu swojego układu nerwowego oraz mięśni, ponieważ zabawki, o których wspomnę, są znacznie bardziej wymagające.

rozrzucone klocki lego

źródło: https://pixabay.com/

Kto pamięta grę w hacele? Ta przedwojenna gra z wykorzystaniem kamieni lub śrub wymagała nie tylko szybkiej dłoni, ale również wzroku i koordynacji ręka-oko. Dla dzisiejszej młodzieży, która gra na komputerach w trójwymiarowe realistyczne strzelanki lub planszówki fantasy to relikt przeszłości o małej atrakcyjności. Dla mnie to powrót do lat młodych i ciekawy sposób na trening refleksu. Inną dobrze znaną grą są bierki. Porozrzucane różnokolorowe patyczki, które należy wyciągnąć, tak by nie ruszyć sąsiadujących, mają w sobie magię i pozwalają skupić się na celu. Wymagają delikatnych rąk i precyzji. To także fizyczna gra, w którą zagrywałem się z rodzeństwem, w deszczowe dni. Kapsle po butelkach służyły do gry, którą później przejęły tazosy z chipsów. Mimo iż nie wymaga niecodziennej koordynacji, to jest na tyle precyzyjną odmianą celowniczka, że trudno było ją pominąć. Zwłaszcza że każdy mógł uprawiać ją za darmo. Wystarczyło przejść się za sklep monopolowy w ciągu dnia. Było tam mnóstwo kapsli nadających się do gry.

Nie ważne czy dzieci kręcą bączki na palach, czy pukają w kapsle. Zabawy zręcznościowe to pożyteczna i rozwijająca rzecz. To, że mają taki wpływ na maluchy i młodzież, to rzecz normalna. Każde pokolenie ma swoje mody przejściowe, które muszą się przejeść, by później wyodrębnić największych pasjonatów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany.

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.