Wrz 30

Artykuły sponsorowane elektroniki użytkowej – wiarygodna reklama?

Czy zachwalanie sprzętu elektronicznego w tzw. artykułach sponsorowanych jest wiarygodną formą przedstawienia produktu potencjalnemu klientowi a tym bardziej osobie zainteresowanej danym gadżetem? Na to pytanie spróbuję dziś odpowiedzieć, stając po stronie osoby, która takie artykuły i testy przeprowadzała i nabywcy, który chciałby znać faktyczne wady i zalety elektroniki, będącej w obecnych czasach najbardziej przekłamaną z rzeczy, zaraz po przetworzonych i rzekomo zdrowym produktach spożywczych.

Kontynuuj czytanie

Wrz 30

Artbook, poradnik i instrukcja – zapomniane gadżety z pudełek gier

Pasjonaci gier komputerowych z lat 90 żyli w czasach, gdy każda gra była wydawana w bogatej edycji, w której poradnik, instrukcja oraz big box, były częścią zestawu. Te złote czasy gier komputerowych są nieco pordzewiałe i wydają się biedne względem współczesnych edycji kolekcjonerskich. Wyceniane na setki złotych pakiety, w których skład wchodzi gra, figurka, artbook i ścieżka dźwiękowa są za drogie dla większości graczy.

Kontynuuj czytanie

Wrz 30

Zasilacz komputerowy, na którego laik nie zwróci uwagi

Zasilanie komputera stacjonarnego podlega wcześniejszym wyliczeniom poboru mocy wszystkich podzespołów razem wziętych. Jednym z najczęstszych powodów samoistnych restartów komputerów w latach 98-2004 była niewielka wiedza odnośnie do gospodarowania zasobami energii i pamięci RAM. Zbyt mało RAM-u lub za duże obciążenie automatycznie restartowało komputery w wielu domach. Pojęcie o właściwym doborze komponentów zaczęto czerpać z forów internatowych i czasopism branżowych. Nawet dziś zaniedbanie w doborze zasilacza odbija się na działaniu wielu komputerów klasy PC.

Prosty kalkulator mocy zasilacza

Kalkulatory mocy zasilacza zwane „Power supply calculator” to narzędzie, które pomoże wybrać najlepszy zasilacz. Uwzględnia ono zarówno podstawę, czyli CPU i GPU, ale także ilość dysków SATA i pamięć RAM, która potrafi pobierać więcej energii w wersji gamingowej, lub z dodatkowym podświetleniem LED. Kalkulatory podają wartości maksymalne pobieranej energii, które różnią się od początkowych o nawet 100%. Według specjalistów najlepiej celować w zasilacz, który pokryje około 70% maksymalnego obciążenia podzespołów, zostawiając sobie zapasowe 30% wydajności.

Dopłacać do certyfikatu Gold lub Platinum?

Certyfikat sprawności wyświetlacza odzwierciedla jego maksymalne obciążenie, które w zależności od tego standardu, może być bliskie 100% mocy ukazanej w W. Zwykły zasilacz bez certyfikatu to średnio 85% sprawności. Dla mocy 500 W będzie to 425W rzeczywistej mocy, jaką wygeneruje zasilacz dla podzespołów komputera. Co się stanie, gdy przekroczymy ją, o powiedzmy 5% i osiągniemy 90% dla takiego modelu? Może wystąpić zwarcie, reset komputera lub nie stanie się kompletnie nic, do pewnego czasu. Najpopularniejszym certyfikatem sprawności jest 80 Plus Bronze, który również gwarantuje 85% sprawności, ale jest w nim jeden szkopuł, o którym napiszę później. Opłacalnym rozwiązaniem jest dopłata do 80 Plus Gold, który cechuje się średnią sprawnością na poziomie 89%. Jeżeli wasz PC jest obciążony każdego dnia do maksimum, to dopłaciłbym nawet do certyfikatu 80 Plus Platinum i sprawności 92%.

zasilacz

źródło: http://foter.com/

Prawda jest taka, że certyfikat sprawności to przede wszystkim lepsza jakość komponentów, z których zbudowany jest zasilacz. Urządzenia z logiem 80 Plus Gold i Platinum to cichsze i lepiej chłodzone skrzyneczki. Mają zwykle system modularnego okablowania, a ich linia 12V nadaje się do podkręcania CPU i GPU. To po prostu produkt wysokiej klasy, dla którego producent nie szczędził drogich zabezpieczeń i wentylatora.

Średnia żywotność zasilacza w komputerze używanym do pracy i gier niemal non stop, przestała istnieć. Odkąd firmy tj. be quiet, Corsair, SilentiumPC i XFX zaczęły tworzyć produkty dedykowane graczom, odtąd żywotność zasilaczy podwoiła się dwukrotnie. Gdy w roku 99-2005 średnia długość życia zasilacza oscylowała wokół 3-4 lat, teraz można tę wartość pomnożyć raz-dwa.

Wrz 30

Kiedy laptopy 2w1 stracą na zainteresowaniu?

Tablet z dołączaną klawiaturą niezłej jakości. Tak przedstawiają się urządzenia 2 w 1 z kategorii przenośnych komputerów mobilnych, doczepionych do rodziny laptopów. Dobry tablet z zewnętrzną klawiaturą bluetooth lub podłączaną kablem USB mógł służyć za równie uniwersalny sprzęt do zabawy, multimediów i pracy. Jednak to komputery 2 w 1 przejęły ich rolę i sprzedają się lepiej od multimedialnych tabletów.

Windows 10 zrobił swoje

laptopy

źródło: http://foter.com/

Przyjazny użytkownikowi system Windows 10 to dopracowana platforma do pracy i rozrywki znanej ze stacjonarnych PC-tów. Przy dobrej konfiguracji urządzenia może zapewnić niezłą wydajność i uruchomić nawet kilkuletnie gry komputerowe. System Windows w środowisku urządzeń mobilnych został porzucony przez swoich twórców w grupie smartfonów. Tablety i komputery konwertowalne mają podzespoły zbliżone do tradycyjnych komputerów osobistych, co znacznie ułatwia przeniesienie tego systemu na ten dział sprzętu.

Inny typ użytkownika

Wysoka sprzedaż tabletów w latach 2012-15 była spowodowana wprowadzeniem na rynek urządzeń o budżetowej specyfikacji. Wychodziły naprzeciw ludziom, którzy nie mogli pozwolić sobie na iPada, czy nowego Galaxy Tab reklamowanego w szerokich mediach i prezentowanego w konkursach. Tanie tablety trafiły głównie do młodzieży, dzieci i ludzi korzystających z internetu w podróży. Wielu rodziców kupiło je swoim dzieciom, by dać im zajęcie i samemu odpocząć od obowiązków wychowawczych. Android to system promujący aplikacje rozrywkowe i ogromną bibliotekę gier, co jasno wyznacza typ użytkownika, który będzie zabiegał o to urządzenie. Natomiast Windows posiada nad nim przewagę obsługi popularnych formatów biurowych. Oznacza to, że 2 w 1 jest lepsze dla osób, które pracują w podróży, poza domem lub potrzebują komputera mobilnego, na którym otworzą ważne dokumenty, arkusz kalkulacyjny i program działający tylko w środowisku systemu „okien”.

Ich popularność dopiero wzrasta

asus transformer

źródło: http://foter.com/

Lenovo i HP wprowadziła na rynek całkiem tanie komputery 2 w 1. Te budżetowe konstrukcje oparte o procesor Intel Atom i 2 GB pamięci RAM kosztuję poniżej 1000 złotych. Ich wydajność w codziennych zastosowaniach nie pozostawia złych wspomnień, dlatego interesują się nimi studenci i osoby, które odbiły się od tabletów, z powodu ich gorszej wydajności i słabej kompatybilności z plikami Windows-a. Laptop 2 w 1 to nie tylko praca w środowisku znanego systemu, ale również lekkie urządzenie o dobrej baterii, które może pracować nawet przez 8 godzin bez przerwy. Jego mocną stroną jest także odłączana pełna klawiatura, na której pracuje się wygodniej niż na tej z tabletowych etui.

Alternatywa dla laptopa to najlepsze określenie dla tableto-notebooków 2 w 1. Są tańsze niż cienki ultrabook, mocniejsze niż netbook, który zniknął z rynku i ma dotykowy ekran, co jest dużym plusem przy obsłudze multimediów. Dopóki w sklepach nie pojawią się tanie przenośne komputery pokroju Surface lub przecenione iPady, wróżę temu urządzeniu świetlaną przyszłość.

Wrz 30

System Windows na smartfony zaczyna konać

Od ostatnich kilku dni dochodzą mnie informacje związane z mobilnym systemem Windows. Nie wiem skąd ta nagła nagonka na dedykowaną urządzeniom mobilnym architekturę, ale przyznam, że jej wydźwięk jest adekwatny do sytuacji. Microsoft przespał hype na smartfony i błędnie skalkulował zakup praw do telefonów Nokia Lumia. Czy system Microsoftu można uznać za żywcem pogrzebany, czy może opłaca się zainwestować w jakąś Lumię?

Co wiemy na pewno?

windows

źródło: http://foter.com/

Fabryki produkujące telefony Lumia nie są w rękach Microsoftu. Właściwie, to nie są w niczyich rękach, ponieważ zostały wykreślone z map IT i nie działają od dobrych kilku miesięcy. To samo tyczy się wszelkich firm, które składały telefony i robiły dla nich podzespoły, a były w rękach pana Billa. Według rodzimego serwisu fabryki produkujące świetnego Surface i oczywiście konsole Xbox mogłyby podjąć się części prac związanych z tworzeniem nowego smartfona, ale nikt nie wie, czy mają wystarczająco środków, by tego dokonać, bez pomocy zewnętrznych parterów. Zresztą nie widać zaangażowania ze strony władz Microsoftu w tworzenie nowych telefonów i smartfonów.

Trudno dostępny nawet w sklepach internetowych

Jedyna Lumia, jaką sprzedają markety RTV to model Lumia 535 w cenie 299 złotych. To maksymalnie budżetowy telefon z leciwym Snapdragonem 200 i 1GB pamięci RAM. Na allegro można dorwać nową Lumię 960 XL, czyli najmocniejszy z modeli, wydany w IV kwartale 2015 roku. Dwa lata zostawiły na nim ślad rzutujący na wydajność. Aczkolwiek jest to dalej dawny flagowiec, który może pochwalić się ekranem AMOLED, 3 GB pamięci RAM, wysoką rozdzielczością 5,7-calowego ekranu i aparatem nagrywającym wideo w 4K. Poza tym modelem nie szukałbym żadnej Lumi do codziennego użytkowania. Tylko wielcy zwolennicy systemu Windows Mobile porwą się na takie poszukiwania i wydadzą pieniądze na model bez wsparcia swoich twórców.

Windows Mobile to nie jest zły system

windows 10

źródło: http://foter.com/

Microsoft nie słynie z niedokończonych i porzuconych projektów. Xbox został doprowadzony do stanu, który dawniej był marzeniem wielu deweloperów. To konsola na równi rywalizująca z japońskimi korporacjami. Komputery Surfance idą łeb w łeb z Mac-ami. Telefony zawiodły z nieznanych mi powodów. System mógł stanowić alternatywę dla Androida, gdyby tylko dostał więcej aplikacji w dedykowanym sklepie. Ktoś źle poprowadził marketing i zubożył projekt o gigantycznym potencjale. To tak jakby Windows 10 na komputery osobiste nie miał wsparcia dla software z 64-bitową konstrukcją i działał na starych 32 bitach. Wśród nas są ludzi, którzy pokochali Lumie za kafelki, dobre działanie systemu, jego czytelność i pomysłowe rozwiązania nakładek. Natomiast rynek sam twórca przestał interesować się nim, wspierać go marketingiem i inwestować w lepsze technologie.

Wrz 30

Czy poruszyć oszczędności dla iPhone X?

Każdy z freaków elektronicznych ma swoją datę premiery sprzętu, na który nie może się już doczekać. Niektórzy z nich (w tym ja) mają odłożone oszczędności w poczet takich zakupów, natomiast inni jeszcze nie wiedzą, ile właściwie zapłacą i są gotowi wziąć kredyt na taki gadżet. Jakie musiało być zdziwienie fanów produktów firmy Apple dowiadujących się o cenie nowego iPhone’a X? A jak wy zapatrujecie się na wydanie 1000 dolarów w dniu premiery na tego smartfona?

Udokumentowany dominator benchmarków

iphone x

źródło: http://foter.com/

Rankingi Geekbench Browser nie kłamią i jasno pokazują, że iPhone X deklasuje największe flagowe smartfony tego roku. Dominuje w wydajności jednego i wielu wątków odpowiednio o 100% i 70% szybszy od smartfona z Korei. Za jego gigantyczne pokłady mocy, odpowiada procesor A11 Bionic. Ten układ CPU jest autorską konstrukcją Apple, który posiada sześć rdzeni podzielonych na 4 energooszczędne i 2 niezwykle mocne i wydajne, które dają z siebie wszystko przy wszystkich operacjach. Taki podział pozwala uzyskać lepsze działanie aplikacji pisanych na system iOS 11. Chętnie przytuliłbym tę architekturę w wersji makro dla komputerów stacjonarnych. Mogłoby się okazać, że intel zostałby zdeklasowany a AMD mogłoby zadrżeć w posadach.

Ten design coś mi przypomina

Wydany nie tak dawno LG G6, flagowy przedstawiciel smartfonów innego koreańskiego producenta posiada ekran o powierzchni ponad 80% przedniego panelu. Nowy iPhone X celuje w podobną procentową powierzchnię i tak samo jak G6 otrzyma estetycznie zawiniętą matrycę bez ostrych krawędzi. Gdyby nie ten oryginalny element u góry, który jest przeznaczony na aparat, to mielibyśmy mały plagiat. Ta koncepcja wyglądu nowego iPhona jest zaskakująca z kilku powodów. Zwykle ekran i bryła tego urządzenia mobilnego była odskocznią od współczesnych trendów. Można powiedzieć, że wydawała się przestarzała, jak na urządzenie z najwyższej półki cenowej. Aż tu nagle prezentowany nam model będzie szedł w stronę wymogów konsumenta i trendu, jakim jest lepsze zagospodarowanie przedniego panelu w ekran LCD.

Płacisz dużo, bo produkcja kosztuje więcej

Włodarze Apple oficjalnie wycenili koszt produkcji jednego modelu nowego flagowca przed jego premierą. Podali oni cenę około 400 dolarów za sztukę, co daje prawie 2 razy większą cenę produkcji niż dla modelu iPhone 7. Dodając do tego marketing, na który pieniądze są często wywalane w błoto, otrzymujemy niesatysfakcjonujący zarobek, gdyby oczywiście cena pozostała w ryzach 700-800 dolarów. A tak trzeba będzie zapłacić okrągły tysiąc w dniu premiery.

Kwestie moralne

Jeżeli masz na koncie 10 tysięcy nieprzeznaczone na żaden konkretny wydatek. Nie myślisz o wakacjach, nowym aucie, żona nie potrzebuje ich na sprzęt AGD a dzieci do szkoły, to masz duże szczęście. Nie dotyczą cię wtedy kwestie moralne. Natomiast osoba bez oszczędności, która wymienia flagowe smartfony przynajmniej co dwa lata i uwielbia produkty Apple, może zostać znokautowana przez tę cenę. Kredyt w wysokości 4 tysięcy na smartfona nie brzmi dziwnie? Nie, gdy chodzi o mocarnego iPhone’a X. Aczkolwiek wielu będzie czekało na pierwszą promocję. Dla masy ludzi obniżka na poziomie 50 dolarów będzie zbawienna, chociaż przy jednym tysiącu wydaje się śmiesznie niska.

Wrz 30

Trzy najlepsze tegoroczne smartfony w cenie 800-1100 złotych

Tegoroczne zestawienie średniopółkowych smartfonów musiało zostać mocno wykastrowane z modeli, które wyraźnie odstają podzespołami. Poza tym w zestawieniu są tylko modele nowe i wyposażone w Androida w wersji nie starszej niż 6 Marshmallow. Idźmy z duchem czasu i zobaczmy, które telefony sprzedały się najlepiej w pierwszej połowie tego roku w średnim segmencie budżetu, jaki na urządzenia mobilne wydają Polacy.

Jak Note to tylko od Xiaomi

budżetowy

źródło: http://foter.com/

Premiera Galaxy Note 8 już za nami, ale to nie ten potwór wydajności zjednał sobie konsumentów, którzy odpowiadają za masową sprzedaż urządzeń mobilnych. Modelem o najwyższej cenie w naszym zestawieniu pierwszej połowy roku jest świeży na rynku Xiaomi Redmi Note 4 w wersji z 32 GB pamięcią. Ten telefon wyróżnia się dużym 5,5-calowym ekranem Full HD. Osiąga tym samym granicę przyzwoitości, jaką większość użytkowników uważa za dobra dla smartfona. Żeby nie powielić błędów innej chińskiej firmy, Xiaomi zainwestowało w procesor Snapdragon 625 z mocny 2.0 GHz zegarem. Oznacza to, że płynność działania powinna być odczuwalna przez długie miesiące użytkowania. Podobnie rzecz ma się z pamięcią RAM na poziomie 3GB. Bateria 4100 mAh nie zawiedzie was krótkim działaniem urządzenia, które wystarczy ładować co 2-3 dni przy całkiem intensywnym użytkowaniu. Zapomniałbym wspomnieć o jakości kamery. Jest dobra i nic poza tym, dlatego nie warto się rozwodzić nad obiektywem.

Wszędzie ten nowy P9 lite

smartfony

źródło: http://foter.com/

Także tutaj go znajdziemy, zwłaszcza że jest w promocji za 999 złotych i to nie jest reklama! Gdyby nie ta obniżka, na pewno bym go tutaj nie umieścił. Następca klasycznego Huawei P9 lite jest delikatnie wyższy, szerszy i grubszy. To wszystko o dosłownie 1 milimetr. W nowszej wersji znajduje się podkręcona wersja procesora KIRIN 655, czyli nie uświadczymy znacznego skoku wydajności. Natomiast zobaczymy różnice w działaniu wielu aplikacji włączonych w tym samym czasie, gdyż dostajemy 3GB pamięci RAM, a nie 2GB. Zaskoczyło mnie to, że w wersji dedykowanej na ten rok aparat ma ciemniejszy obiektyw i 12MP zamiast 13MP. Natomiast w obu przypadkach wykonane zdjęcia i filmy wyglądają podobnie po wyświetleniu na komputerze. Trudno mi stwierdzić, dlaczego ten model jest tak popularny, a jego poprzednik sprzedawał się u nas jak burgery w fast foodzie. Niemniej zwycięzcą jest świeższy model i w cenie 999 złotych warto to przygarnąć, chyba że celujecie w większego i mocniejszego Xiaomi.

Motorola jak ninja po zmroku

Skąd wziął się model Moto G5? Nie było przecież żadnych głośnych premier, a tutaj okazuje się, że niezły i oryginalny telefon zaczyna sprzedawać się w wakacje na pniu. O ile do Xiaomi nie ma startu, o tyle z Huawei mógłby pozbawić wielu klientów. Zrobiłby to przede wszystkim oryginalnym designem tylnej klapki i aparatu oraz czytnikiem linii papilarnych. Wyjmiemy z niego baterię i wymienimy nawet na taką o większej pojemności. Co ciekawe ma także powłokę odporną na deszcz. Wolę nie pisać, że na wodę, ponieważ nurkowanie będzie dla niego śmiertelne. Jest to bardzo udany smartfon o specyfikacji nieodbiegającej od poprzedników. Ma wiele interesujących funkcji producenta. Warto pochwalić jego aparat, który robi zaskakująco nasycone kolorami i szczegółowe zdjęcia bez zabawy w ustawieniach.

Sie 29

Problemy phableta na przykładzie Lenovo Phab 2 Pro

Zjednoczenie telefonu z tabletem nie ma zastosowania w codziennym użytkowaniu. Ani to wygodne urządzenie do noszenia w kieszeni, ani ekonomiczne w myśl długich rozmów, przeglądania portali społecznościowych i czuwania na baterii. Trudno powiedzieć, że to urządzenia biznesowe, bo nawet właściciele firm wolą Samsunga Galaxy S8 i iPhona 7 zamiast topornych phabletów. Najdroższym ze smartfonów Lenovo jest właśnie Phablet, który zmarnował swój potencjał i uwidocznił wszystkie problemy techniczne tych urządzeń w jednym modelu.

Powód główny – Google tango

project tango phablet

źródło: http://foter.com/

Mam niemały kłopot, by opisać wam, czym jest Google Tango. Najprościej określić ją jako aplikację, która przy pomocy sensorów, aparatu i żyroskopu skanuje widoczny w obiektywie świat i tworzy jego inteligentny obraz na ekranie smartfona. Można to przyrównać do obserwacji świata z perspektywy ludzkiego wzroku. Patrząc na samochód stojący na parkingu, widzimy go jako trójwymiarowy obraz. Aplikacja stworzona przez Google umożliwia przeniesienie go na ekran LCD. Żeby włączyć Tango w urządzeniu mobilnym, należy posiadać obiektyw szerokokątny zwany rybim okiem. Do tego niezbędne są systemy tj. computer vision i nienazwaną funkcję nauki otoczenia. Lenovo Phab 2 Pro to pierwszy model, który otrzymał pełne wsparcie tego programu, aczkolwiek nie jest w stanie wykorzystać go z powodu przeciętnych podzespołów. A może to Google źle zoptymalizowało swoją prototypową aplikację pod to urządzenie?

Powód poboczny – obiecana rozszerzona rzeczywistość

phablet

źródło: http://foter.com/

AR w konsolach do gier nie jest popularnym rozwiązaniem. Reklamowanie Lenovo Phab 2 Pro, jako smartfona do gier z rozszerzoną rzeczywistością może zwrócić się przeciwko niemu. Pisałem już o średniej klasy podzespołach, które w smartfonie za 2000 złotych nie mają miejsca. Nie mamy od czynienia z telefonem multimedialnym a z tabletem o funkcjach telefony. To znaczy, że w tej cenie producent musi iść na ustępstwa kosztem większego ekranu i specjalnego obiektywu fisheye, by Google Tango mogło w nim zadziałać. Źle skonfigurowany sprzęt dostaje czkawki po kilku minutach od odpalenia gier AR, nie mówiąc już o zabawie w aplikacji Tango.

Najlepszy z phabletów

Gdyby odinstalować aplikacje rozszerzonej rzeczywistości i doprowadzić system do ładu, to Phab 2 Pro deklasuje konkurencje powyżej ekranu 6-cali. Ma wszystkie zadatki na multimedialne urządzenie używane w podróży, wygodny smartfon do internetu i unikalny w tym segmencie aparat z obiektywem „rybie oko”. Wszelka krytyka, o której można przeczytać w profesjonalnych recenzjach, bierze się z tego, że to prototyp stworzony dla Google.

Sie 28

Gadżet, który stał się domowym centrum rozrywki

Granie na telewizorze uważane przez dorosłych ludzi minionej epoki za dziecinne i bezproduktywne spędzanie wolnego czasu urosło do miana rozrywki XXI wieku. Skala, z jaką weszło do mainstreamu, zaskoczyła jej największych wrogów oraz ojców tego sukcesu. To wszystko dzięki rozwojowi w segmencie podzespołów komputerowych i ważnym dla branży postępie programistycznym. Sony, Microsoft, Nintendo oraz dawne Sega i Atari wychowały pokolenia graczy i programistów. Dziś konsola do gier kojarzy się z centrum rozrywki najwyższej jakości, a wraz z nią idzie postęp w innych dziedzinach.

Konsola do gier kontra komputer osobisty

gry - konsola

źródło: http://foter.com/

Rywalizacja komputera, który służy przede wszystkim do pracy z konsolą uznawaną za urządzenie stricte do gier, sięga ostatnich plus-minus 20 lat. Spory na temat wyższości platformy PC nad urządzeniami Sony lub Microsoftu trwają do dziś, choć poruszane są tylko przez młodą twarz branży. Im większy staż na karku gracza, tym bardziej docenia on posiadanie obu urządzeń oraz ich odmienną funkcjonalność poboczną. Konsole bowiem mają w sobie element, dla którego szafka RTV nadaje się wyśmienicie. Chodzi o odtwarzacz blu-ray. Blu-ray dla komputerów osobistych w sklepach komputerowych chodzi po około 300-400 złotych. To cena średniej jakości odtwarzaczy tych pojemnych płyt. Zawsze można kupić droższą nagrywarkę za 100-200 złotych drożej lub właśnie konsole starszej generacji, która w cenie 500-600 złotych oferuje to samo plus możliwość grania w setki tytułów. Nowe konsole PlayStation 4 i Xbox One S w cenie 999 złotych to atrakcyjniejsza wersja odtwarzacza blu-ray z jeszcze nowszą biblioteką gier. Dodajmy do tego kompaktowy rozmiar, niski pobór prądu oraz możliwość instalowania różnych aplikacji np. Netflix-a. Dlatego nie można powiedzieć, że PC wygrywa tę rywalizację.

Jedna platforma do gier na kilka lat

konsola, pad i kot

źródło: http://foter.com/

Odkąd producenci konsol zaczęli oferować wzmocnione wersje swoich głównych przedstawicieli ósmej generacji, odtąd trudno argumentować zakup konsoli stałą jakością gier i płynnością. Spadki klatek w produkcjach AAA jest zauważalny już od startu PlayStation 4, nie mówiąc już o Xbox-owej „jedynce”. Próba zamiecenia problemu pod dywan nie wchodzi w grę, ponieważ społeczność graczy dzieli się na bardzo ortodoksyjnych fanatyków FPS-ów i casuali. Ta druga grupa nie napędzi sprzedaży sama, chociaż do dla niej dedykowany jest produkt, jaki jest konsola. Siadasz do niej, kiedy chcesz. Możesz mieć tylko 2-3 gry i nie dokupować innych, ponieważ zawsze będą działać tak samo i dawać rozrywkę. Nie potrzebujesz zmieniać karty graficznej i procesora aż do nowej generacji, która jest równoznaczna z nową platformą. Jeżeli nie boli was 30 klatek na sekundę przy często oszukanej rozdzielczości Full HD, to konsole są dla was stworzone. Komputer osobisty dzięki częściom i wsparciu sterowników przygotowanych na tysiące konfiguracji sprzętu, zawsze będzie lepszy w płynności i liczbie detali.

Sie 23

Telefon przyszłości. Jak będzie wyglądał smartfon za 10 lat?

Luźne przemyślenia dotyczące nadchodzących zmian w elektronice użytkowej, w dużej mierze ocierają się o fantastykę i science fiction. Niektóre z technologii uważanych za rewolucyjne, okazały się nieprzydatne użytkownikom lub zbyt drogie w masowej produkcji. Najlepszym przykładem jest 3D w ekranach telewizorów lub zaawansowane moduły doczepiane do telefonów. Dla technologii 10 lat to przepaść. Jednak obecnie widzimy kilkuletni zastój w prezentowaniu nowości, a zamiast tego otrzymujemy ulepszanie obecnych podzespołów elektronicznych.

To chyba nie będzie project Ara

project ara

źródło: http://foter.com/

Modularny i budowany według własnych preferencji smartfon to raczej pieść przyszłości następnych 20-30 lat. Anulowanie głośnego projektu „Ara”, który miał wprowadzić na rynek telefon złożony z klocków, które odzwierciedlały pojedyncze części smartfona, było dla wszystkich zaskoczeniem. Pomysł składanie sobie smartfona i dobierania części pod kątem własnych preferencji było prostym i genialnym posunięciem. Jeżeli ktoś chciał mieć w telefonie aparat, to mógł wybrać jeden z wielu rodzajów. Można było wymieniać baterię, głośniki a także dołączać dowolną ilość portów na karty SIM i SD. Myślę, że projektanci Ara stanęli przed ścianą, jaką jest konkurencja ze strony producentów flagowych i popularnych smartfonów. Oni skreślili modułowość dawno temu. Chcą sprzedawać produkt kompletny w wielu półkach cenowych. Zarabiać na częściach różnej jakości, a nie dawać użytkownikom wybór, tracąc przy tym pieniądze na mniej popularnych podzespołach np. procesorach, aparatach czy bateriach o małej pojemności.

Giętki wyświetlacz coraz bliżej

giętki ekran

źródło: http://foter.com/

Na pewno do kanonu wejdą wyświetlacze OLED. Obecnie drogie i stosowane w formie AMOLED dla większości smartfonów z wyższej półki Samsunga, robią wrażenie nawet w swojej starszej wersji. Do diod organicznych dołączy pewnie nienaturalnie wysoka rozdzielczość wspierana z czasem przez matryce o wyższym stopniu odświeżania. Możliwe, że 60 klatek na telefonach przestanie być nadzwyczajnym wynikiem już za 2-3 lata. Najbliższe przyszłości są elastyczne ekrany. Prezentowano je 3 lata temu, ale do tej pory nie zastosowano w poważnych urządzeniach mobilnych.

Trudno przewidzieć, czy za 10 lat nie będziemy świadkami spektakularnych zmian w technologii. Gdyby grafen uzyskał lepsze wsparcie w przemyśle, mógłby zastąpić nawet krzem. Nie uświadczymy znacznego skoku mocy i oszczędności energii bez zmian w surowca, z którego produkuje się obecne płytki drukowane, procesory czy kości pamięci RAM. Dlatego wszelkie założenia odnośnie do przyszłych smartfonów mogą okazać się bardzo dalekim proroctwem.