Lip 28

Komputer All in One prawdziwego gadżeciarza

Żadna nowość sprzętowa ze świata komputerów nie zachwiała równowagi między PC-tami a laptopami. Wśród tych dwóch, tak różnych od siebie urządzeń multimedialnych i biurowych jest trzeci gracz, reprezentujący komputery domowe All in One. Pisałem o nich kiedyś, przedstawiając ofertę ciekawych modeli do biura oraz dla graczy. Obecnie jest to nieco zapomniana kategoria komputerów.

Pomówmy o opłacalności

Laptopy i notebooki mają setki przedstawicieli w każdej półce cenowej. Z pomocą informatyka lub internetowego sklepu komputerowego można złożyć sobie PC-ta o dowolnej konfiguracji i cenie zaczynającej się do 1000 złotych! Mamy jeszcze komputery hybrydowe 2w1, czyli tablety z doczepianą klawiaturą. Równie mobilne co laptopy, ale z tą różnicą, że kosztują znacznie mniej i posiadają ultracienką matryce i klawiaturę. Dochodzimy do komputerów All in One, czyli monitorów, w których ukryto wszystkie typowe dla PC-ta podzespoły. Wraz z nimi otrzymujecie klawiaturę i myszkę. Największą wadą tych komputerów jest niewielki wybór modeli, których przeskok cenowy to 200-600 złotych względem egzemplarza. Biorąc pod uwagę, że łączna ilość modeli dostępnych na polskim rynku to 20-25, nie powinno być problemu z wyborem sprzętu ze średniej półki cenowej. Kompletnie nieopłacalna jest za to najniższa półka cenowa, której reprezentantem są bardzo słabo skonfigurowane komputery Lenovo.

Startujemy od i3

all in one

źródło: http://foter.com/

Tanie modele komputerów All in One wyposażone w procesor intel Celeron, szybko zaczną niedomagać, a w konsekwencji tego, sprawią że użytkownik wyrobi sobie negatywne zdanie o produkcie, który jak wiadomo, ma różne konfiguracje. Żeby nie być gołosłownym nadmienię, że zarówno Lenovo, jak i Dell oferują wersje z procesorami i5 siódmej generacji i grafiką na poziomie GTX 1060. Niestety nie jest to sprzęt opłacalny do gier a tym bardziej do wymagającej pracy grafików komputerowych czy entuzjastów montażu video w Full HD i 4K. Częściowej opłacalności należy szukać w modelach do 3000 złotych z procesorem intel i3 na pokładzie. Niestety brak w nich dedykowanej karty graficznej, która umożliwiłaby grę w tytuły z lat 2010 w górę. Dlatego będę opisywał je jako alternatywne komputery domowe do małego mieszkania. Ten, kto się na nie zdecyduje, powinien wiedzieć, że to świetny sprzęt do pracy, wygodny do oglądania filmów i seriali w wysokiej rozdzielczości, oraz niezły do retro-gier.

Za przewodem Microsoft Surfance Studio

surface studio

źródło: http://foter.com/ff/photo/30273012904/1eb6fbf448/

Nie mogę się doczekać, kiedy Microsoft Surfance Studio będzie czymś w rodzaju starego Mac-a, którego można kupić za kilkaset złotych. No może trochę przesadziłem. Aczkolwiek cena nowego Surfance Studio to 2999 dolarów, co znacznie wykracza poza budżet większości gadżeciarzy. Biorąc pod uwagę jego funkcjonalność, to jedyny komputer, który grać i pracować na najwyższych obrotach bez uwagi na ograniczenia sprzętowe. Najtańsza wersja, której cenę podałem wcześniej, ma procesor intel i5 oraz ulepszonego Geforce GTX 965M. Dotykowy ekran oraz kreatywne akcesoria do sterowania zmieniają go w tablet graficzny w ułamku sekund. Możliwość upgrade-u podzespołów wchodzi w grę, co znacznie wydłuża jego żywotność. Dodanie więcej RAM lub pamięci dyskowej to zawsze mocna zaleta w sprzęcie komputerowym.

Lip 26

Blu-ray z interpolacją filmów do 4K i natywnym 4K

Natywne 4K sprawia, że miłośnikom obrazu wideo miękną kolana. Niedościgniona ilość szczegółów, która w najbliższych latach zastąpi Full HD, niemrawo wchodzi do domów, a jeszcze słabiej do pokojów graczy komputerowych. Sprzedaż telewizorów 4K rośnie, ponieważ najtańsze z modeli kosztują poniżej 2 tysięcy złotych. Nie każdy posiada konsole PlayStation 4 Pro lub Xbox One S, które umożliwiają oglądanie filmów w kinowej rozdzielczości. Natomiast odtwarzacze Blu-ray występują w wersji, która nie odtwarza natywnego 4K, a jedynie interpoluje obraz. Co to oznacza i ile kosztuje taki odtwarzacz?

Upscaling brzmi jaśniej

4k

źródło: http://foter.com/

Wchodząc w erę telewizorów 4K, nie mamy zbyt wielu sposobności, by zobaczyć naturalny obraz w tej rozdzielczości. Programy telewizyjne to co najwyżej Full HD pod warunkiem, że mamy telewizję cyfrową lub oglądamy kanały TVP HD. Odtwarzacz DVD HD lub starsze modele Blu-ray nie przestawią się same na wyższa rozdzielczość, uzupełniając obraz o brakujące piksele. Oczywiście obraz zostanie rozciągnięty do rozdzielczości telewizora, ale z bliska dostrzeżemy pojedyncze piksele, które oglądane z bliska nie wyglądają estetycznie na ekranie o ponad 40-calach. Dlatego w nowoczesnych telewizorach oraz odtwarzaczach Blu-ray aplikuje się funkcję zwaną interpolacją, a w języku normalnych ludzi podbiciem rozdzielczości. Ta funkcja ma na celu inteligentne uzupełnienie brakujących pikseli, tak by obraz w rozdzielczości Full HD, godnie prezentował się na nowym telewizorku 4K. Ceny odtwarzaczy z interpolacją zaczynają się od 299 złotych.

Zgodność z 4K

Za pełne 4K bez przekłamań, wymaga odtwarzacza, który obsługuje płyty Blu-ray 4K, przyjdzie nam sporo zapłacić. Dokładnie 1000 złotych więcej, ponieważ najtańsze odtwarzacze zaczynają się od kwoty 1299 złotych za obsługę formatu 4K i interpolację do tej rozdzielczości w jednym. Na szczęście bubli w tej cenie nie stwierdzono. Największą zaletą tego sprzętu jest utrzymanie trendu do odtwarzania płyt 3D i wszelkich form DVD-R i Video. Nie brakuje obsługi formatów M4A, ALAC i MIDI. Sprzęt pobiera 34 W prądu, czyli trzykrotnie więcej niż typowy Blu-ray. Bierze się to z mocy procesora i samego napędu, który potrzebuje mocy do okiełznania wysokiej rozdzielczości. Za pewnik należy brać funkcję HDR, której nie mają wszystkie telewizory 4K, ale niedługo powinno się to zmienić, ponieważ ludzie wyczuli nosem, że jakość kolorów jest w niej lepsza.

Popełnienie błędu w zakupie odtwarzacza Blu-ray wam nie grozi. Pamiętajcie, że upscaling zwany przez producentów interpolacją dotyczy niższych rozdzielczości a nie nominalnego 4K z płyty. Wbrew pozorom nawet klasyczne 1080p z podbitą rozdziałką wygląda estetycznie i tylko osoba, która naoglądała się filmów w natywnym 4K na prywatnym telewizorze zauważy różnice w ostrości obrazu oraz nagromadzeniu pikseli.

Lip 25

Czym liczyć kroki i mierzyć puls?

Przygodę z aktywnością fizyczną mającą na celu odchudzanie lub powrót do dawnej kondycji najlepiej zacząć od spacerów. Człowiek ze względu na swoje koczownicze korzenie jest przystosowany do pokonywania tysięcy kilometrów na swoich dwóch kończynach. Dlatego chodzenie jest najbardziej rekomendowanym sposobem na spalanie kalorii, zrzucanie tłuszczu z brzucha oraz budowanie kondycji serca. Czym monitorować swoje wyniki w chodzeniu, by robić progres i kontrolować zmęczenie?

Typowy krokomierz elektroniczny

Znany od wielu lat i wyglądający jak mało atrakcyjny stoper – taki jest krokomierz dla chodziarzy. Przy nowoczesnych smart urządzeniach elektronicznych wypada jak relikt przeszłości lub akcesoria trenera WF-u. Aczkolwiek w cenie do 50 złotych nie znajdziecie nic lepszego, tym bardziej że awaryjność takiego krokomierza jest niewielka. Czasem zdarzy się model ze słabą skutecznością naliczanych kroków lub przybliżonego dystansu całkowitego. Swoją przygodę z krokami polecam zacząć od tego małego sportowego gadżetu, który nie wymaga żadnych peryferiów w rodzaju smartfona z zainstalowaną aplikacją. Jedyne, z czym musicie się pogodzić, to brak pulsometru.

Inteligentna opaska dla smartfona i Endomondo

fitness band

źródło: https://pixabay.com/

Wybór opaski monitorującej aktywność, której cena jest na średnim poziomie spośród wszystkich elektronicznych krokomierzy i pulsometrów, jest spowodowana wykorzystaniem jej jako smartwatch i uzupełnienia aplikacji endomondo. Trudno o inne wytłumaczenie, ponieważ te dwie funkcje podnoszą jej funkcjonalność i przydatność. Duża popularność markowych opasek nie idzie z opłacalnością tego sprzętu, gdyż Xiaomi udowodniło, że jej Mi Band 2 może kosztować mało i działać przez 15-20 dni lepiej niż dwukrotnie droższe fit-opaski. Niemniej kto bogatemu zabroni kupić sobie modnego MyKronoz ZeCircle 2, który przypomina swoim wyglądem smartwatch Motorola 360 lub którąś z opasek Garmin Vivosmart 3 z pomiarem natlenienia krwi. Moim zdaniem funkcja krokomierza, pulsometru i zegarka są w zupełności wystarczające. Fajnym dodatkiem jest miernik aktywności snu, który może budzić nas przed budzikiem, gdy uzna, że nasz sen pozwolił nam się zregenerować. Poza tym każda z tych opasek współpracuje z Androidem, więc może powiadamiać was o wiadomościach SMS.

Smartwatch – korzystne ceny i kolorowy wyświetlacz

zegarek

źródło: http://foter.com/

Opaski fitness monitorujące aktywność nie mają kolorowego wyświetlacza i nie wspierają smartfona tak jak smartwatch. Cena obydwu urządzeń zaczęła się ostatnio pokrywać. Jeżeli wasz budżet na zegarek/opaskę wynosi 300 złotych, to zastawiałbym się nad tym, co będzie lepsze. Opaska wytrzyma tygodnie bez ładowarki. Zegarek zawoła o prąd po 24 godzinach intensywnego używania. To wystarczy, by stwierdzić, iż opaska ma przewagę w sporcie a smartwatch w codziennym korzystaniu z funkcji smartfona, bez wyjmowania telefonu z kieszeni. Akumulator na poziomie 300 mAh to niewiele. Szukałbym czegoś ponad 420 mAh np. Sony Smart Watch 3.

Trzy różne urządzenia a różnice w cenie, wydajności oraz funkcjonalności ogromne. Trzy gadżety i jednocześnie solidni pomocnicy w życiu oraz sporcie. Żaden z nich nie zdominował rynku, ale wśród aktywnych fizycznie biegaczy czy miłośników crossfitu rozpowszechniły się na nadgarstkach.

Lip 25

Zabawka, o której mówi cały świat

W historii modnych zabawek zręcznościowych było kilka wybitnie udanych projektów oraz modele, których producenci nie przewidzieli ich nietypowego zastosowania. Moda na kręcące się w dłoni skrzydełka na łożyskach zwane fidget spinnerami ma według źródeł amerykańskich mediów ponad 20 lat. Właściwie to istnienie tej zabawki ma za sobą prawie ćwierć wieku, a dopiero w 2017 roku stała się hitem, który zakazano w wielu szkołach.

Sens kręcenia i krytyka mediów

fidget spinner

źródło: https://pixabay.com/

Autyzm i ADHD to przypadłości, które przypisuje się wielu dzieciom, które mają problemy z nauką, koncentracją, kontaktami z rówieśnikami czy nawet złemu zachowaniu na lekcji. Dobrze wiemy, że to problem szerszy i charakteryzujący małą grupę ludzi. Znany piłkarz Lionel Messi ma autyzm, a jednak osiągnął w piłce nożnej wyżyny. Ma to związek z pewną cechą ludzi o zaburzonym rozwoju funkcjonowania ośrodkowego układu nerwowego, które jest ich częściową zaletą. Chodzi o umiejętność zaadaptowania sobie pewnych wzorców ruchu lub zdolności, które będą przez nich wykonywane z maszynową dokładnością. Messi nauczył się władać piłką i wykonywać zwody oraz strzały powtarzalne niczym z taśmociągu produkcyjnego jakiejś fabryki. Przechodząc do sedna sprawy, fidget spinner został stworzony dla takich właśnie osób w celu uspokojenia i nauki koncentracji. Projekt przez długi czas był wykorzystywany w terapii, aż tu nagle trafia na rynek, jako zabawka zręcznościowa. Negatywne opinie na jego temat biorą się z kilku powodów. Po pierwsze dzieci często nie uważają na lekcji, zajmując się zabawą z nowym gadżetem. Poza tym niektóre modyfikacje techniczne spinnerów są niebezpieczne dla zdrowia i życia, ponieważ wykorzystują ostre elementy, a nawet białe ostrze. Z zabawki zmieniły się w narzędzie, które może pokaleczyć.

Gadżety-zabawki z czasów PRL-u

Spinnery to zabawki zręcznościowe, ponieważ wymagają wyczucia równowagi ciężaru, który może znajdować się w różnych częściach dłoni. Sztuczki z ich wykorzystaniem możecie zobaczyć w filmie, który zamieściłem niżej. Dzieci z czasów PRL-u były nie mniej sprawne niż ich obecni rówieśnicy. Rzekłbym, że były nawet lepsze w wykorzystaniu swojego układu nerwowego oraz mięśni, ponieważ zabawki, o których wspomnę, są znacznie bardziej wymagające.

lego

źródło: https://pixabay.com/

Kto pamięta grę w hacele? Ta przedwojenna gra z wykorzystaniem kamieni lub śrub wymagała nie tylko szybkiej dłoni, ale również wzroku i koordynacji ręka-oko. Dla dzisiejszej młodzieży, która gra na komputerach w trójwymiarowe realistyczne strzelanki lub planszówki fantasy to relikt przeszłości o małej atrakcyjności. Dla mnie to powrót do lat młodych i ciekawy sposób na trening refleksu. Inną dobrze znaną grą są bierki. Porozrzucane różnokolorowe patyczki, które należy wyciągnąć, tak by nie ruszyć sąsiadujących, mają w sobie magię i pozwalają skupić się na celu. Wymagają delikatnych rąk i precyzji. To także fizyczna gra, w którą zagrywałem się z rodzeństwem, w deszczowe dni. Kapsle po butelkach służyły do gry, którą później przejęły tazosy z chipsów. Mimo iż nie wymaga niecodziennej koordynacji, to jest na tyle precyzyjną odmianą celowniczka, że trudno było ją pominąć. Zwłaszcza że każdy mógł uprawiać ją za darmo. Wystarczyło przejść się za sklep monopolowy w ciągu dnia. Było tam mnóstwo kapsli nadających się do gry.

Nie ważne czy dzieci kręcą bączki na palach, czy pukają w kapsle. Zabawy zręcznościowe to pożyteczna i rozwijająca rzecz. To, że mają taki wpływ na maluchy i młodzież, to rzecz normalna. Każde pokolenie ma swoje mody przejściowe, które muszą się przejeść, by później wyodrębnić największych pasjonatów.

Cze 28

Rysowanie w drewnie. Gadżet dla domowych artystów

Technika ozdabiania przedmiotów metodą decoupage okazała się gigantycznym sukcesem i cieszy się dużym zainteresowaniem na całym świecie. Szczególnie upodobały ją sobie kobiety. Oklejanie przedmiotów specjalnymi serwetkami bądź ozdobnym papierem nieprzemakalnym jest czynnością, która nie wymaga kreatywności i umiejętności artystycznych a podstawowych zdolności manualnych. Ozdabianie drewna za pomocą pirografu to tatuowanie drewna. Błędy są niewybaczalne a dobrze wykonana praca, skutkuje dumą i przerastającym wyobrażenia efektem wizualnym.

Ognisty pędzel artysty

pirograf

źródło: http://foter.com/

Urządzenie, jakim jest pirograf (wypalarka do drewna) pojawiło się w połowie XX wieku. Była narzędziem, które nawet dziś działa podobnie i posiada ten sam kształt. Setki lat wcześniej na terenie ameryki południowej znaleziono ślady pierwszych prac na drewnie, które zostały wypalone przy użyciu węgla, stalowych szpikulców i kamieni. Stworzenie elektrycznego narzędzia o wymiennych końcówkach, które w kontakcie z drewnem pozostawiają wypalone ślady, było początkiem nowej sztuki rzemieślniczej. Z czasem stało się hobby z klasą, które różniło się od zwykłego rysunku czy malarstwa. Przejdźmy jednak do samego narzędzia pracy, które kosztuje bagatela niecałe 50 złotych w zestawie. Temperatura końcówki naszej lutownicy osiąga nawet 300 stopni Celsjusza. Moc potrzebna do takiego rozgrzania grotu to 30 W przy zasilaniu 230 V. Podstawowym modelem, od którego zaczynają amatorzy jest Pirograf 6EL. Znacznie droższy 23EL słynie z wyższej jakości elektroniki i uznawany jest za sprzęt profesjonalistów. Stąd bardzo wysoka cena urządzenia.

Drewno i ołówek

Za płótno pirografii stanowi drewno. Surowe, nieimpregnowane kawałki drewna w różnej postaci to wymóg tej sztuki. Drewno gładkie z głębokimi słojami można znaleźć na allegro i specjalnych sklepach dla miłośników wypalania wzorów. Sztuka pirografii służy do ozdabiania przedmiotów codziennego użytku szyldów, a także wykonywania obrazów na drewnie. Skrzyneczki na przedmioty kuchenne, deska do krojenia z dębu, doniczki z sosny, a także stare drzwi z grubego drewna mogą zostać ozdobione. Zanim przejdziemy do rozgrzewania pirografu, należy nanieść na szkic. Do tego służy zwykły ołówek. Utalentowani artyści czasem rezygnują ze szkicowania. Aczkolwiek nawet doświadczeni rzemieślnicy wolą wypalać po ołówku, zamiast ryzykować błędy w projekcie. Amatorzy mogą odbijać wzory z szablonów. Nie potrzeba do tego talentu a zwykłych umiejętności manualnych.

drewno

źródło: http://foter.com/

Ołówek to nie gadżet. Nawet tubki z farbą i pędzelki to nie gadżety. Pirografia to dla mainstreamu hipsterstwo. Rzecz nietypowa o potencjale zarobkowym oraz umiejętność przydatna, gdy akurat nie mamy pomysłu na ciekawy prezent urodzinowy czy świąteczny. Wystarczy kupić drewnianą deskę do krojenia, wykonać wstępny szkic z napisem z życzeniami i wykonać artystyczny rysunek pirografem.

Cze 17

Stylowo chłodzimy procesor powietrzem

Box-owe chłodzenie dołączone do większości procesorów AMD i wszystkich modeli Intel-a to tanie wentylatory, które w zupełności wystarczą użytkownikom biurowym. Natomiast gracze powinni pomyśleć o lepszym schładzaniu CPU, które przy wielogodzinnym obciążeniu może osiągać temperatury bliskie krytycznym, szczególnie w obudowie o kiepskim odprowadzaniu ciepłego powietrza. Poza tym zwykły cooler nie wygląda cool w towarzystwie gamingowej płyty, karty i pamięci RAM.

Polskie chłodzenie w niskiej cenie

Zarejestrowana w Warszawie firma SilentiumPC to Polska marka, która od lat dostarcza obudowy i chłodzenia komputerowym entuzjastom. Swoje produkty sprzedaje w cenach będących dla zagranicznej konkurencji nie do przebolenia. Swoje topowe chłodzenie Grandis 2 XE1346 dla praktycznie wszystkich podstawek CPU, sprzedaje za mniej niż 180 złotych. Należy dodać, że to wersja udoskonalona umożliwiająca dołączenie trzeciego wentylatora Sigma Pro o wielkości 120-140 milimetrów. Jeżeli wasza obudowa nie zmieści w sobie 159 mm chłodzenia, to drugą opcją od tego producenta jest niezawodna Fera 3, która ma 155 mm i kosztuje tylko 99 złotych. Naprawdę płaskie obudowy muszą inwestować w Spartan 3 Pro, które ma tylko 135 mm. Niemniej należy pamiętać, że w porównaniu z najdroższym coolerem firmy, temperatury będą nieco wyższe, a hałas będzie większy, ze względu na szybko kręcący się wentylator.

Efektowny cooler widoczny przez szybę

Polska marka Silentium posiada najlepsze produkty cena/jakość na rynku, ale brakuje w nich spektakularnych elementów wizualnych, które mają poniższe chłodzenia. Najdroższy model, jaki udało mi się znaleźć, jest podświetlany diodami, tworzącymi widowiskowe red ringi. Producent modelu Cooler Master MasterAir Maker 8 zapewnia ultraniskie temperatury, nawet w procesorach z odblokowanym mnożnikiem. Jedynym jego minusem jest to, że nie każda obudowa będzie w stanie go pomieścić. Wysokość na poziomie 172 mm to zbyt wiele dla większości obudów dla graczy. Ten sam producent prezentuje drugi cooler o futurystycznym kształcie i podświetleniu LED, który kosztuje 400 złotych (120zł mniej niż Maker 8). Akceptowalna wysokość na poziomie 167 mm, niski poziom hałasu i najwyższej próby materiały, z którego został wykonany, sprawiają że to model nie tylko dla entuzjastów. Najtańsze stylowe chłodzenie, na jakie trafiłem, znajduje się w ofercie Zalmana i ma nazwę kodową CNPS12X. Ten całkiem niski cooler wykonany został z radiatora w kształcie koła, w którego środku znajdują się trzy wentylatory podświetlane fioletowym światłem LED. Według użytkowników najmocniejsze intele i7 nie przekraczają 65 stopni Celsjusza w stresie. Nawet podkręcone AMD FX są trzymane w ryzach.

cooler

źródło: http://foter.com/

Wymagający użytkownik PC i gracz nie musi wydawać kroci na wydajne chłodzenie swojego procesora. Niestety wizualne zachcianki kosztują. Podświetlane podzespoły komputerowe to tylko bombki na choince, które dla pasjonata elektronicznej rozgrywki mają znaczenie równie ważne co klatki na sekundę w tytułach multiplayerowych. Skoro jest na nie popyt, to nie ma sensu dywagować o ich opłacalności.

Cze 10

Gadżety ruchowe do konsol stacjonarnych umarły

Słynne „kaczki” były pierwszą grą w technologii kinect, którą amator gier wideo z kraju nad Wisłą miał okazję przetestować. Strzelanie pistoletem z laserowym czujnikiem do latających po kineskopowym ekranie kaczek było doznaniem technologicznym najwyższej próby, jaką mógł dostarczyć Pegasus. W latach dwutysięcznych do konsoli PlayStation 2 dołączony zostaje pakiet gier ruchowych oraz kamerka EyeToy. W tym samym czasie rośnie liczba fanów serii RockBand, którzy otrzymują cyfrową gitarę z przyciskami znanymi z kontrolerów analogowych. Dziś o takich gadżetach dla konsol się nie mówi. Umarły a może są poza mainstreamem?

Decyzja Microsoftu na premierę Xbox One

microsoft

źródło: http://foter.com/

Prezentacja nowych konsol do gier w roku 2013 zapowiadała nowe doznania graficzne oraz płynne 60 ramek na sekundę w każdym tytule przy utrzymaniu rozdzielczości Full HD. Microsoft chciał wejść w erę trzeciego Xbox-a z nowym ustalonym przez siebie standardem. Miał nim być kinect wbudowany w konsolę. To nic innego jak urządzenie składające się z kamery, która rejestruje ruch i pozwala grać w produkcje wykorzystujące sterowanie ruchem. To gadżet, który przebił pałeczki Sony i mógł ustąpić tylko pilotowi produkcji Nintendo. Obecnie jest słabo wspierany przez swojego producenta. Microsoft Xbox One Kinect 2.0 kosztuje około 400 złotych i jest najlepszym gadżetem dla gracza, który chce poruszać się przed konsolą. Niestety liczba tytułów z dedykowanym sterowaniem poprzez Kinect to jakiś żart. Z nowych programów mamy Just Dance 2017 i ewentualnie Sport Rivals.

Różdżka, bębenki i mikrofony

gra

źródło: http://foter.com/

Wśród prób urozmaicenia użytkowania konsoli wyróżniamy również tymczasową modę na serie, które wprowadzały nową mechanikę. Kontrolery Sony posłużyły wtedy za różdżkę w grach z serii Harry’ego Pottera wraz z interaktywną książką. Nie wiem, czy pamiętacie gry z serii singstar. Profesjonalne karaoke w domu w formie gry wideo cieszy się gigantyczną popularnością. Znam osobiście ludzi, którzy wydali setki złotych na dodatkowe piosenki i mają dosłownie wszystkie możliwe gadżety do tej gry. Jeszcze za czasów PS2 istniały kontrolery zwane Buzzerami. Przypominające przerośnięte kontrolery ruchowe dzisiejszego Nintendo Switch służyły do zabawy w gry familijne. Niemniej nie można zaliczyć ich do grupy kontrolerów ruchowych, ponieważ nie posiadały żyroskopu i nie wymagały wykonywania żadnych gestów.

Nintendo uratuje kontrolery ruchowe?

joy-con

źródło: http://foter.com/

Branżę gier ruchowych oraz aplikowanie takiej funkcji w nowych i starych produkcjach może uratować Nintendo. Ich najnowsza hybrydowa konsola wykorzystuje ruch ramion, w których trzymamy kontrolery inaczej niż konkurencja. Zapewnia większą immersję i nie ogranicza się do pakietu gier sportowo-familijnych. Z zabawy ruchowej na konsoli skorzystamy w Skyrimie, świetnie przyjętej produkcji „Arms” oraz Splatoon 2.

Pogrzebanie kontrolerów ruchowych nie wyjdzie nikomu na dobre. Xbox-owy Kinect był najbardziej zaawansowanym tego typu urządzeniem. Joy-con, czyli kontrolery Switch-a to równie przełomowe urządzenia, które potrzebują tylko i wyłącznie wsparcia od strony producentów gier. Szkoda tylko, że na komputerach nie ma taniej alternatywy do tych akcesoriów. Nie wspomniałem o VR, który również korzysta z ruchu. Omijam go ze względu na cenę i dostępność, która przekracza budżet typowego gracza.

Cze 01

Dziury w pamięci – gadżety dla zapominalskich

Ile razy wyszedłeś z domu bez telefonu, kluczy, portfela czy przygotowanego w lodówce posiłku do pracy? Zapominać jest rzeczą ludzką, ale chroniczne wracanie się do mieszkania i gubienie się w rzeczywistości pełnej obowiązków i obietnic może narobić wiele problemów. Czy naukowcy mają sposoby na problem z zapominaniem, niewymagający chodzenia na zajęcia ćwiczenia pamięci? Rynek gadżetów ma kilka rozwiązań, ale nie wszystkie zguby zostaną odnalezione dzięki technologicznemu oprzyrządowaniu.

Portfel, którego więcej nie zgubisz

gadżety

źródło: http://foter.com/

Nie tak dawno recenzowałem wam portfel z nadajnikiem gps, który był wyposażony w powłokę uniemożliwiającą zeskanowanie karty płatniczych przez cyfrowych złodziejów. Wykonany z najwyższej jakości skóry i stylowy gadżet dla eleganckich mężczyzn okazał się świetnym pomysłem na prezent dla osoby z tendencją do zapominania. Nie każdy chce od razu zmieniać cały portfel, by pozbyć się złego nawyku zapominalstwa. Na kickstarterze wystartował projekt, który zniwelował ten problem. Specjalny breloczek z nadajnikiem, który łączy się ze smartfonem, opaską monitorującą aktywność, smartwatchem i okularami google glass pozwala na uzyskanie tego samego efektu. W związku z tym, że jest małym akcesorium, które można podpiąć do dowolnego przedmiotu, posłuży również za nadajnik do wyszukiwania kluczy od domu, auta, torebki i pamięci przenośnej pendrive. Mija już trzeci rok, odkąd projekt wystartował. Niestety jego zakup poza portalem crowdfundingowym jest niemożliwy.

Nieśmiertelne karteczki w kształcie zegarka

Tanim i relatywnie skutecznym sposobem na zapamiętywanie ważnych do zrobienia rzeczy jest zapisywanie ich na kolorowych kartkach przypinanych do tablicy korkowej, lodówki lub przyklejanie do blatu biurka i monitora. Po pewnym czasie nawet ta metoda zaczyna zawodzić, ponieważ przestajemy patrzeć na karteczki świadomie, próbując uniknąć nieprzyjemnych do zrobienia zdań. Problem w tym, że pomijamy te ważne kwestie, które nie stanowią problemu. Żeby temu zaradzić, można spróbować wdrożyć w swoim domu metodę jednorazowych karteczek w kształcie zegarka, które zawieszamy na nadgarstek. Zapisane tam zadanie, będzie zawsze z nami i tylko mycie rąk może pozbawić nas karteczki. Tak tania i sprytna metoda jest niezwykle skuteczna, gdy jesteśmy w mieszkaniu i mamy zaplanowane najbliższe kilka godzin przed wyjściem.

Masz smartfona, zainstaluj aplikację

aplikacje

źródło: http://foter.com/

Aplikacje na smartfony to zarówno pomocne narzędzia, jak i złodzieje cennego czasu. Wśród tych użytecznych należy wymienić na przykład program o nazwie Randomly RemindMe. Wielu z was wdrożyło u siebie system włączania budzików i powiadomień w formie notatek z ważnymi informacjami. Ten program podnosi funkcjonalność podstawowych opcji telefonu i ułatwia planowanie wszystkich czynności, jakie mamy wykonać w ciągu dnia. Możemy zaprogramować w nich dni tygodnia oraz godziny poszczególnych obowiązków. Mogą być to stałe i przechodnie zadania. Przykładem może być przypomnienie o spożyciu leków przed posiłkiem, zagospodarowaniu czasu na pracę lub rozrywkę. Program warto mieć także ze względu na brak reklam oraz niewielki obciążenie pamięci RAM.

Elektronika i papierowe karteczki to leżące na dwóch biegunach rzeczy, które posłużą wam za przypominajkę. Cenny czas, który można z nimi uzyskać, będzie rekompensatą wydatków finansowych na ich zakup. Chociaż z drugiej strony można ściągnąć darmową aplikację.

Maj 29

Kierownica pod przyszłe premiery gier wyścigowych

Sportowy fotel zaskrzypiał pod naciskiem i wygodnie ugościł pełnego podniecenia kierowcę. Kierownica przymocowana do biurka oraz pedały przyklejone do podłogi za chwilę będą poddane najwyższej próbie. Na ekranie wyświetla się obraz kokpitu auta wyścigowego czekającego na zielone światło startu. Pedał gazu w podłogę i jazda! Tysiące graczy przeżywa emocję wyścigów na swoim komputerze lub konsoli przy użyciu kierownicy do gier. Urządzeń do sterowania cyfrowym autem jest wiele. Jednak tylko jeden model doczekał się miana kultowego.

Komputerowe wyścigi średnio-zamożnych

kierownica

źródło: http://foter.com/

Supermarkety i tajemniczy sprzedawcy z allegro nigdy nie byli najlepszym źródłem do pozyskiwania akcesoriów do gier. Obydwa miejsca od czasu do czasu oferują pady, myszki, klawiatury i kierownice dla graczy. Zważywszy, że są to modele budżetowe, ich cena nie przekracza 130 złotych. Jak myślicie, jaką jakość i możliwości zapewnia kierownica do PC/konsoli za taką kwotę? Obrót na poziomie 90 stopni, plastikowe do bólu pedały i brak wspomagania. Zabawka, bo tak można nazwać ten wyrób zapewni frajdę na kilka godzin. Przy częstym użytkowaniu może wywołać rozdrażnienie. Dopiero kierownica, której obrót zapewnia 180 stopni, daje namiastkę prawdziwej jazdy autem. Niestety cena takiego gadżetu wzrasta dwukrotnie, do naszego „biedronkowego” sprzętu dla graczy. Jeszcze lepsza będzie kierownica o 270 stopniach obrotu i wbudowanej dźwigni zmiany biegów w postaci drążka. Dotychczasowe kierownice, które reprezentują kolejno modele Thrustmaster Ferrari Racing Wheel, Trust GXT 580 oraz Thrustmaster Ferrari 458 Italia, są dostępne w cenach 250-350 złotych.

Legenda Logitech-a

logitech g25

źródło: http://foter.com/

Podania pradawnych zbiorowisk pasjonatów gier wyścigowych, zwanych forami dyskusyjnymi, przekazują jakoby na początku nowego milenium Logitech stworzył idealnie wyważoną kierownicę dla graczy. Nie bez przyczyny piszę to w taki sposób. Kierownica o kodowej nazwie modelu G27 i tańszy model G25 były jak wygrana w lotto dla każdego fana cyfrowych ścigałek. Regulowany skręt kierownicy, który mógł sięgać 900 stopni oraz solidne metalowe pedały z silnikami, to tylko jedne z wielu cech tego topowego produktu. Na rynku akcesoriów dla graczy brakuje takich kierownic w rozsądnej cenie. Próbował zastąpić je Logitech Driving Force GT, który w cenie 650 złotych nie miał konkurencji przez około 2 lata sprzedaży. Dzisiaj nie ma żadnego podobnego produktu w tej cenie. Logitech przestawił się na high-end, którego ceny przekraczają 1000 złotych. Model G920 i G29 to praktycznie profesjonalny sprzęt dla graczy, którzy spędzają na grach wyścigowych lwią część swojego dnia. Jedyna zaawansowana kierownica w rozsądnej cenie to Thrustmaster T150 o kącie obrotu 1080 stopni i podkładce z dwoma pedałami. Ubolewam nad poskąpieniem producenta na plastikowych pedałach. W tej cenie powinny być przynajmniej metalowe, nie wspominając o dodatkowej dźwigni zmiany biegów.

Maj 29

Czy warto wykupić abonament na Origin Access?

Czasy, w których zacząłem swoje hobby, jakim jest granie w gry wideo, były nieprzyjazne zarówno pod względem dostępności medium, jak i rodziców. Przemysł growy był wart tyle, co kilka komputerów, na których pracowali ówcześni programiści. Oknem na świat wirtualnej rozrywki były czasopisma, które z czasem wzbogaciły się w pierwsze pełne wersje gier na płytach CD-R. Początki internetu w Polsce i rosnące piractwo spowodowały, że gier do wypróbowania było coraz więcej. Będąc już w dojrzałym mężczyzną z zapleczem doświadczeń i rodziną, wolę płacić za oryginalne gry, do których dostęp uzyskamy także przy pomocy abonamentu.

Najtańsze granie w historii

Mieszkając w dużym mieście, czuję się jakbym startował w wyścigu. Aczkolwiek jako jedyny jestem przykuty łańcuchem do kuli zwanej – zasadami. Doświadczenia z lat 90, które pod względem ilości gier i budżetu, będącego zerowym za czasów dzieciństwa, nauczyły mnie cierpliwości i dokonywania wyborów. Czasopisma z grami, które kupowałem raz w miesiącu, nauczyły mnie, że na niektóre tytuły trzeba poczekać. Wydanie 15-30 złotych miesięcznie było niezbyt dużym kosztem, a przecież były to pieniądze rodziców. Dlatego, gdy słyszę narzekania na koszt abonamentu Origin Access, dostaję dreszczy i mój poziom irytacji wzrasta. Kwota 14,99 zł za miesiąc lub niecałych 80 złotych za cały rok dostępu do platformy, która oferuje ponad 20 gier klasy AAA, jest śmiesznie niska. Najniższa w całej historii gier cyfrowych dostępnych w internecie na jakiejkolwiek platformie.

Dla jakiej gry warto wykupić dostęp

origin

źródło: http://foter.com/

Mieszanka gier przygodowych, sportowych, wyścigowych oraz strzelanin i RPG trafi w gusta każdego gracza. Pisząc na temat opłacalności, będę opierał się na własnych przemyśleniach. I tak według mnie abonament Origin zwraca swój koszt miesięczny przede wszystkim tytułami takimi, jak: Fifa, Battlefield 4 w wersji Premium, nowy Need For Speed, Trylogia Mass Efect oraz Dragon Age Inkwizycja. Nie mam nic do nowego Battlefront-a, ale zarówno on, jak i często wymieniany Crysis to genialne tytuły na krótki czas. Właściwie nic nie stoi na drodze, by przetestować wszystko, co udostępnia w abonamencie Origin. Nie dawno dołączono do niego klasyki pokroju Wing Commandera i serii gier Ultima z dodatkami.

Wisienka na torcie – wczesny dostęp

auto

źródło: http://foter.com/

Trafiłem na abonament Origin-a przez zapowiedź gry Need For Speed z zeszłego roku, która miała pojawić się 7-dni przed premierą w kilkugodzinnej wersji próbnej. Przed zakupem gry, chciałem być pewny, że zadziała na moim komputerze bez problemu i spełni moje wymagania związane ze sterowaniem. Dzięki wczesnemu dostępowi zamówiłem preorder ścigałki i nie żałowałem wyrzuconych w błoto pieniędzy. Wiele premier Electronic Arts jest udostępnianych w wersji Beta i przedpremierowej na 2-5 godzin dla każdego posiadacza abonamentu OA. Jednorazowa opłata 15 złotych za wypróbowanie tytułu, na którego premierę czekamy z wypiekami na twarzy, pozwala podjąć ostateczną decyzję zakupu lub rezygnacji. Obecnie gry na PC kosztują na premierę po 150 złotych. Rozsądnie wydać 15% tej ceny i nie żałować, że gra pokazana na zwiastunach jest abominacją produktu, na który liczyliśmy.

Starsze posty «